Fani w szoku po tym, jak Iga Swiatek ujawniła swój miesięczny wydatek w wysokości 1 miliona dolarów, fani nie mogą w to uwierzyć, a krytycy twierdzą, że kłamie

Świat tenisa i media społecznościowe eksplodowały, gdy Iga Świątek – czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa i numer 1 kobiecego tenisa – ujawniła, że każdego miesiąca wydaje aż 1 milion dolarów… na jedną konkretną rzecz.
Wypowiedź pojawiła się podczas nieformalnej rozmowy z dziennikarzem po jednym z jej meczów pokazowych, gdzie Świątek została zapytana o swoje codzienne wydatki. Jej odpowiedź zszokowała fanów:
„Gdy się podliczy podróże, fizjoterapeutów, trenerów, dietetyków, mental coacha, sprzęt, odżywianie, ochronę i wszystkie szczegóły wokół profesjonalnego przygotowania — to tak, potrafi to dojść do miliona miesięcznie,” — powiedziała spokojnie.
Choć niektórzy fani potraktowali te słowa jako szczere spojrzenie na koszty życia na szczycie sportu, inni nie kryli oburzenia.
„To niemożliwe! Kto wydaje milion dolarów miesięcznie, nawet będąc tenisistką?”
„Brzmi jak PR-owy chwyt albo przesada” — pisali krytycy na Twitterze i Instagramie.
Eksperci od sportowego zarządzania jednak bronią Świątek, tłumacząc, że zawodowy tenis na najwyższym poziomie to ogromna inwestycja. Utrzymanie całego zespołu — od trenera głównego, przez fizjoterapeutów, aż po analityków danych meczowych — kosztuje krocie. Do tego dochodzą przeloty biznes klasą, pobyt w luksusowych hotelach, specjalistyczna suplementacja i medycyna sportowa.
„To nie jest tylko rakieta i kort. To cała maszyna, która działa na pełnych obrotach przez cały rok” — mówi były menedżer ATP, Tomasz Żurawik.
Iga Świątek do tej pory unikała dyskusji o pieniądzach, skupiając się na grze, mentalności i rozwoju osobistym. Jej szczerość w tym temacie zaskoczyła wielu, ale też otworzyła dyskusję na temat tego, jak naprawdę wygląda życie światowej klasy sportowca „od kuchni”.



